Tak sobie dzisiaj ponarzekam na naszą służbę zdrowia...

Dzisiaj będzie tak, troszkę z "innej beczki". Jak już kiedyś pisałam, nasza córcia miała operację ręki - miała wycinaną narośl kostną z kości grochowatej - dokładnie 23 stycznia tego roku. Kończy teraz dwa tygodnie rehabilitacji i co... miało być lepiej, a jest dokładnie na odwrót. Ręka boli niesamowicie, ból nie zmniejsza się w ogóle. Chodzimy, co tydzień, praktycznie na wizyty kontrolne do poradni chirurgii dziecięcej w Cieszynie. Lekarze, jak to lekarze... na zdjęciu RTG wszystko jest OK, ordynator po zbadaniu Natalki bardzo brzydko się zachował, bo powiedział Natalce, że jest zbyt delikatna i niech nie zachowuje się jak mimoza. Szkoda mi jest jej bardzo... nic nie pomaga i dziewczyna bardzo to przeżywa. W przyszły poniedziałek mamy wizytę u neurologa, zobaczymy, co on na to powie. Ma mieć robione badanie na przepustowość - czy jakoś tak.
25 mamy zaklepany termin w poradni psychologiczno-pedagogicznej u samej pani wice-dyrektor - ze względu na to, że Nacia ma mieć nauczanie indywidualne z niektórych przedmiotów - i tutaj decyzja o tym nauczaniu wyszła od samej pani wychowawczyni, ponieważ widzi, jak Natalka się przejmuje tymi opuszczonymi godzinami w szkole, że nie będzie umiała sobie poradzić, ze wszystkimi zaległościami. Natomiast 31 ponowna wizyta w poradni chirurgicznej, tym razem sam ordynator nas musi przyjąć - bo lekarka powiedziała, że ona nie może podejmować decyzji związanych z wydawaniem orzeczenia, potrzebnego do zgłoszenia dziecka na nauczanie indywidualne...
Prawdę mówiąc, ja już mam dość tych wszystkich lekarzy, tych wizyt i  tego, że nie potrafią znowu dojść do tego, co jest, że ten ból siedzi i nie chce puścić.
Zresztą od momentu kiedy zaczęliśmy z córką chodzić i szukać przyczyn jej bólu aż do operacji minął prawie rok... Szkoda słów...
Copyright © 2014 ♥ Fotograficzne chwil łapanie ♥ , Blogger